Wszedłem do salonu, było bardzo tłoczno, a wszędzie roiło się od zajebistych dup. Nie miejcie mi za złe, nie uprawiałem seksu od poniedziałku. Luke zawsze wiedział kogo zaprosić, więc nie miałem problemu z odszukaniem jakiejś panienki na jedną noc.
Podszedłem do wyginających się w rytm muzyki znajomych i przywitałem się.
- Masz już kogoś na oku? - spytał Matt biorąc łyk z puszki piwa.
- Prawdę mówiąc... - zacząłem przygryzając dolną wargę. Nie. - Tak. Zaprosiłeś tą nową?
To było takie dziwne, od poniedziałku jeszcze ze sobą nie rozmawialiśmy. Halo, jestem Justin Bieber, gadałem i mam wszystkie laski ze szkoły.
- Tak. - uśmiechnął się Luke. - Ale jestem w stu procentach pewny, że i tak ci nie da.
- Stary zachowujesz się jak baba. - westchnąłem wywracając oczami. - Musimy ci znaleźć jakąś laskę, bo zaraz pomyślę, że jesteś gejem.
- Dla twojej wiadomości, mam jedną na oku idioto. - wysyczał.
- To dlaczego ja jeszcze jej nie znam? - spytałem rozbawiony tą całą sytuacją. Niby jesteśmy przyjaciółmi, a jednak co chwilę się kłócimy.
- Jak na razie nie poznasz i nawet nie sądzę, żebyś chciał ją przelecieć.
- Nie ma piętnastki? Czy jest dla mnie za stara? - zaśmiałem się szyderczo. - Luke, ty pedofilu.
- Zamknij się Justin, albo ja to zrobię. - syknął. - Niedługo ją poznasz.
- No mam nadzieję. - odpowiedziałem nadal się śmiejąc.
- Cokolwiek, lecę się rozejrzeć kto przyszedł. - mruknął odchodząc od nas. Skinąłem głową, widać, że był zły o wcześniejsze. Szczerze to mam to w dupie - zresztą jak wszystko.
- A wy co zakochańce? - spojrzałem na przytulającą się parę przyjaciół. - Też mnie zostawicie?
- Tak. - zaśmiała się Sam zarzucając włosy do tyłu. Nie wiem jak oni mogą wytrzymać tak długo w związku. To chore, oni byli ze sobą od pierwszej klasy.. Ja tak nie potrafię.
Uśmiechnąłem się do dziewczyny i wziąłem ze stołu nieotwartą puszkę z piwem. Odwróciłem się od znajomych i po raz kolejny rozejrzałem się w około w poszukiwaniu kogoś, z kim mógłbym spędzić resztę tego wieczoru.
- No proszę proszę. - szepnąłem do siebie, przyglądając się plecom dziewczyny, która piła coś z czerwonego kubka.
Pewnym krokiem zacząłem iść w jej stronę. Stanąłem tuż za nią, nic się nie odzywając. Dziewczyna odwróciła się wpadając na mnie.
- Co do... - syknęła podnosząc głowę i spojrzała w moje oczy. No trzeba przyznać, była piękna.
Uśmiechnąłem się pewniej.
- Nas sobie jeszcze nie przedstawiono. - odpowiedziałem, na co dziewczyna przygryzła wargę. Była tak cholernie seksowna. - Jestem Justin.
- Nie rozmawiam z nieznajomymi. - powiedziała sucho odwracając wzrok. Tajemnicza, lubię takie.
- Oh czyżby? - podniosłem jedną brew. - Przecież dobrze wiesz kim jestem.
- Myślisz, że jeśli wszyscy w szkole cię znają, to ja również? - splunęła.
- Prawdę mówiąc.. tak.
- Ja nie jestem wszyscy.
Ugh to widać od początku.
- Kompletnie cię nie rozumiem.
- Bo nie jestem laską w twoim typie. - wychrypiała. - Coś jeszcze?
- Skąd to wiesz? - spytałem kpiąco. Dziewczyno przestań mi działać na nerwy.
- Jakbym była inna, to jutro zapomniałbyś jak mam na imię.. jeśli nawet już nie zapomniałeś. - odpowiedziała wymijając mnie. Złapałem ją za ramię, spojrzała na mnie.
- Harper, jesteś Harper.
- Mam ci zacząć być brawo? - spytała kpiąco.
- Czemu nie? - odpowiedziałem żartobliwie. - wyluzuj skarbie.
- Nie jestem twoim skarbem.
- Dlaczego musisz być taka trudna? Nie widzisz, że chcę cię poderwać? - westchnąłem widząc, że to nie ma najmniejszego sensu. Jednocześnie intrygowała mnie, chciałem ją bardziej i dogłębniej poznać, bo była cholernie gorąca.
- Spierdalaj, Justin, nie widzisz, że nie jestem zainteresowana? - syknęła.
- Jeszcze zobaczymy. - splunąłem widząc jak dziewczyna odchodzi, a ja nadal stałem tam oszołomiony jej wrogością wobec mnie. To zawsze dziewczyny do mnie lgnęły, a nie ja musiałem się o nie starać. Tym razem będzie inaczej, jest moim celem, więc nie obchodzi mnie jak, ale muszę ją zdobyć...
*Harper's Adams POV*
Co za frajer. Wypuściłam głośno powietrze i odeszłam na drugi koniec pokoju zostawiając go tam w osłupieniu. Może i źle go potraktowałam, ale ja nie zamierzam być jego kolejną ofiarą. Oparłam się plecami o parapet i biorąc łyk alkoholu. Zerknęłam na chłopaka, nasze spojrzenia się spotkały. Cholera. Boję się, że... nawet nie chcę o tym myśleć... Zagryzłam wargę i rozejrzałam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu przyjaciółki. Stała w otoczeniu Luke'a, jakiejś blondynki i przystojnego chłopaka. Bez wahania podeszłam do nich.
- Cześć. - uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Hej laska. - zaśmiała się Elizabeth obdarzając mnie szczerym uśmiechem. Czy myślicie o tym samym co ja?
- Nie przedstawisz nas swojej ślicznej koleżance? - usłyszałam chropowaty głos, na co lekko się zarumieniłam.
- Daniel, Nicole, Harper. - odpowiedziała uśmiechając się słodko. Nowi przyjaciele, fajnie.
- Miło poznać. - skinęłam głową w stronę dwójki.
- Zatańczysz? - spytał chłopak, przytaknęłam i poszliśmy kilka metrów dalej, a ja rozpłynęłam się w muzyce.
Nigdy nie byłam w stanie tańczyć tak wyuzdanie jak wiele dziewczyn tutaj, prawdę mówiąc nie kręciło mnie to. Zarzuciłam chłopakowi jedną rękę na szyję, w drugiej trzymałam kubek z alkoholem poruszając się w rytm Hot Right Now. Byłam zdziwiona tym, jak bardzo uzupełnialiśmy się w tańcu, przecież znaliśmy się dopiero kilka minut. Brunet uśmiechnął się w moją stronę, był taki słodki.
- Skąd jesteś? - spytałam, przecież ani razu nie widziałam go w szkole.
- Z Brooklynu, wiesz, nie wszyscy mają kupę forsy, żeby mieszkać na East Side'zie. - wywrócił oczami.
- Ja też jestem stamtąd. - mruknęłam przerywając.
- Oh. - uśmiechnął się przesuwając dłoń po mojej tali. - Przepraszam, ale nigdy cię tam nie widziałem...
- Mieszkam tu od tygodnia.
- To by wyjaśniało... nie ważne.
- Cokolwiek. - uśmiechnęłam się poruszając w rytm piosenki, która właśnie się kończyła.
Chłopak złapał mnie mocniej i przyciągnął do siebie, nasze czoła niemalże się stykały. Daniel był taki gorący, jego usta wyglądały jakby były stworzone do całowania. Spojrzałam na niego ze zdziwieniem i przygryzłam dolną wargę wiedząc co chce zrobić. Ja też tego chciałam, ale nie teraz... Nie po pięciu minutach poznania się, poza tym to nie byłoby fair po tym co dzisiaj się wydarzyło..
- Muszę lecieć do Lizzy. - szepnęłam wyrywając się chłopakowi, który oniemiały stał w miejscu nie wiedząc co się dzieje, a ja posłałam mu spojrzenie Jesteś przystojny, wydajesz się spoko, ale hola hola, nie będę się z tobą całować po pięciu minutach znajomości. Nie ze mną te numery.
Oparłam się o parapet i westchnęłam. Zaczęłam żałować tej przeprowadzki, mimo, że miałam tu najwięcej znajomych - jak na ten czas. Rozejrzałam się po raz kolejny po pomieszczeniu, dostrzegłam Justina. Przygryzłam dolną wargę, widząc, że on też na mnie patrzy pomału pijąc piwo z butelki. Stał w otoczeniu kilku znajomych, których pamiętałam ze szkoły. Szepnął coś na ucho do kolegi. Cholera, brunet spojrzał się na mnie po czym znowu wymienił kilka zdań z Justinem. Uśmiechnęłam się nieśmiało, czując jak mocno bije mi serce. Cholera chłopak poruszył się i zaczął iść w moją stronę...
Co jeśli on mi się spodobał?
***
Jej! Jest rozdział:) Jutro idę z przyjaciółką na urodziny Justina w multikinie i jestem mega podekscytowana.
Jak rozdział? x Czego się spodziewacie teraz?
Czekam na komentarze!
PS. CHCIAŁABYM JESZCZE PODZIĘKOWAĆ ZA PONAD 1000 WYŚWIETLEŃ W NIECAŁY MIESIĄC, WOW NIE SPODZIEWAŁAM SIĘ, KOCHAM WAS X
buziaki @jdbxsomeone
zajebisty igudfosipisudoiz czekam na następny x
OdpowiedzUsuńFajnie że długie są rozdziały :) czekam na następny :) xx
OdpowiedzUsuńcudowny jest :) @Smile_Justinxx
OdpowiedzUsuńgenialny rozdział, jak zwykle z resztą :) cholernie jestem ciekawa co justin szykuje w związku z harper, mam nadzieję, że nie potraktuje ją jak pierwszej lepszej :) czekam na kolejny, buziaki i weny! <3
OdpowiedzUsuń@bieberauss
Świetne ;)
OdpowiedzUsuń