sobota, 8 marca 2014

"I want her"

*Justin's Bieber POV*

  Stanąłem koło Matta przytulającego Sam.
- Ugh czy wy wszędzie musicie się miziać? - jęknąłem - to chore.
- Justin znajdź sobie dziewczynę. - uśmiechnęła się brązowooka zerkając składając na policzku chłopaka lekkie pocałunki.
- Mam dziewczynę...
- Dziewczynę na prawdę, nie mówię o takiej, jaką jest Alice.
- I tak mówisz o swojej przyjaciółce, huh? - podniosłem lewą brew krzyżując ręce na piersi.
- Przecież wiem jaką suką jest ona. - odpowiedziała.
- Zaszokowałaś mnie. - odparłem biorąc nieotwartą puszkę ze stołu. - Widzieliście gdzieś Luke'a?
- Poszedł gdzieś z tą twoją koleżanką, później go nie widziałem. - powiedział Matt bawiąc się włosami Sam.
   Ugh za słodko.
- Z Ellie? - zaciekawiłem się. Swoją drogą nieźle by razem wyglądali.
- Nie jestem tobą, żeby znać wszystkie laski po imieniu..
- Ygh, Elizabeth McFlin? Mówi ci to coś?
   Brunet zastanowił się przez chwilę.
- Tak, z nią szedł.
   O kurwa. To o niej mówił Luke?
- Kiedy z nią był? - spytałem szybko.
- To jakieś przesłuchanie? Wyluzuj, Justin.
- Ygh, cokolwiek. - wychrypiałem rozglądając się na boki.
   Tyle dziewczyn rzucało w moją stronę znaczące spojrzenia, każda chciała, abym poświęcił im chociaż minutę. Te wszystkie puste idiotki były takie głupie. Sam ma rację, powinienem poszukać kogoś na stałe...
   Czy Justin Drew Bieber się zmienia? Może to dlatego, że potrzebuje kogoś do kochania? Bo nikogo takiego nie mam...
   Zlustrowałem kilka suk, po chwili dostrzegłem Harper. Co chwilę spoglądała w moją stronę. Zaśmiałem się cicho.
- Widzisz tą przy parapecie? - szepnąłem do Matta, który po sekundzie spojrzał w jej stronę.
- Co z nią?
- Podoba mi się. - przygryzłem dolną wargę.
- Woah, Justin Bieber się zakochał? - poruszał znacząco brwiami.
- Nie! - zaśmiałem się. - Po prostu jest... inna niż te laski, które znam.
- Jest mega seksowna. - szepnął tak, aby jego dziewczyna nie słyszała.
- Chcę jej. - mruknąłem.
- Tak myślałem, że chcesz ją przelecieć.
- To chyba jasne. - prychnąłem.
- Jesteś męską dziwką ziomek. - poklepał mnie po ramieniu.
- Jestem po prostu niewyżyty... - wywróciłem oczami, czując jak Matt mnie zripostował.
- Tak sobie wmawiaj. - zaśmiał się.
- Zmieńmy temat, stary.
- Dlaczego do niej nie podejdziesz?
- Spławiła mnie.
- Justin Bieber się poddaje? Chłopie, ja cie nie znam!
- Zamknij ryj. - wybuchnąłem śmiechem, na co on mi zawtórował.
- Tchórz.
- Mam jej się narzucać?
- Taki był Justin, którego znałem. - odpowiedział z udawanym smutkiem otwierając butelkę piwa. Po raz kolejny wybuchnąłem śmiechem.
- Zobaczysz ona będzie moja. - westchnąłem.
- Powodzenia. - krzyknął za mną, a ja zacząłem iść w stronę brunetki.
   Harper dlaczego musisz być tak kurewsko seksowna i w dodatku trudna? szepnąłem w duchu idąc w stronę zdziwionej dziewczyny.

*Harper's Adams POV*

   Kurwa, kurwa, kurwa. Właśnie tego nie chciałam.
- Um cześć H..Harper.  - mruknął Justin.
- Przejdźmy do rzeczy. - westchnęłam. - Czego chcesz?
   Chłopak tak intensywnie spojrzał się w moje oczy, że zakręciło mi się w głowie. A może to od dużej ilości alkoholu.
- Przepraszam, zachowałem się jak dupek.
   Z tego co wiem nim jesteś.
- Justin Bieber mnie przeprasza? - zaśmiałam się. - Nie no, też przepraszam, zachowałam się jak suka.
- Zacznijmy naszą znajomość od nowa. - uśmiechnął się słodko. Jezus, zaraz tutaj umrę.
- Jestem Harper.
- Justin. - cholera, czy on się znowu uśmiechnął?
   On był taki słodki.
- Zatańczysz? - wychrypiał patrząc mi prosto w oczy. Jego czekoladowe tęczówki były takie piękne.
- Harper! - usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam głowę na bok, gdzie stała zdyszana brunetka z telefonem w ręku.
- Co się stało El?
- Rodzice się skapnęli...
- Kurwa.. - syknęłam.
- Musimy iść. - wydyszała.
   Cholera, w takim momencie?!
- Cześć Justin. - westchnęłam idąc za przyjaciółką.
- Czekaj... - złapał mnie za rękę.
- Pogadamy w poniedziałek. - mruknęłam wyrywając się i zostawiając oszołomionego chłopaka samego.
***
   Wysiadłam z metra zakładając na ramiona moją czarną ramoneskę czując jak wiatr smaga moje ramiona. Jedyne czego teraz potrzebowałam to kazania ze strony mojej mamy.
- Mamy przekichane? - spytałam gładząc opuszkami bluzkę.
- Mhm. - przytaknęła uśmiechając się krzywo.
- Cholera. - syknęłam przechodząc na drugą stronę ulicy. Nasze bloki były dwie przecznice od metra.
- Gadałaś z Justinem... - westchnęła poprawiając włosy.
- Coś w tym złego? - spytałam.
- Wiem jaki on jest i co pl... - umilkła.
- Dokończ. - zmrużyłam oczy.
- Nie chcę, żeby cię zranił, bo jestem twoją przyjaciółką...
- Cholera Ellie, ja niczego nie oczekuję z jego strony... Po prostu rozmawialiśmy... - westchnęłam z irytacją.
- Wiem, że jest mega seksowny. - stwierdziła, a ja przygryzłam dolną wargę.
- Możemy porozmawiać o czymś innym? - mruknęłam. - Jak z Luke'iem?
- Uh. - dziewczyna zarumieniła się lekko. - Dobrze... chyba.
- Podobasz mu się. - zaśmiałam się wyciągając klucze z tylnej kieszeni jeansów.
- Cokolwiek. - odpowiedziała z uśmiechem idąc w stronę klatki. - Spotkamy się jutro!
- Jasne! - krzyknęłam w jej stronę i otworzyłam kluczem drzwi wejściowe.
   Modliłam się w duchu, żeby mama spała, była trzecia nad ranem... Weszłam na drugie piętro i włożyłam klucz do zamka i przekręciłam go kilka razy. Światło w domu było zgaszone, może ona już śpi... Zdjęłam buty i skierowałam się do mojego pokoju.
- Harper Madison Adams. - usłyszałam zachrypnięty głos mojej matki. Cholera. - Gdzie byłaś?
- Uh u Ellie. - westchnęłam.
- Obie dobrze wiemy, że cię tam nie było. - syknęła. - Więc powiesz mi prawdę?
- U kolegi na imprezie, pasuje?! - warknęłam patrząc w jej stronę.
- Obiecałaś mi coś Harper. - westchnęła.
- Powiedziałam, że spróbuje...
- Byłam dzisiaj w szkole, wiem, że pokłóciłaś się z jakąś dziewczyną.
- Bo mnie zdenerwowała! - wybuchłam.
- David śpi...
- Mamo!
- Na prawdę chcesz wylecieć?
- Nie... - mruknęłam po chwili namysłu.
- Więc proszę cię, dotrzymaj słowa i nie pakuj się w żadne kłopoty.
- Coś jeszcze?
- Tak, masz karę na wychodzenie z domu na miesiąc.
- Nie możesz... - wychrypiałam.
- Mogę, masz być w domu prosto po szkole. A teraz idź spać, dobranoc.
- Ygh, dobranoc. - mruknęłam zamykając za sobą drzwi.
   To będzie bardzo długi miesiąc...
***
   Otworzyłam oczy leniwie się przeciągając. 7:15am. Spałam 4 godziny, super. Odszukałam telefon na stoliku i podniosłam go z zamiarem sprawdzenia mojej skrzynki. Jedna nowa wiadomość.
Myślałaś, że się mnie pozbędziesz? Wtorek, Starbucks na Manhattanie o czwartej. Nie spóźnij się, jesteś mi potrzebna. Ch.

- Cholera...

***
Jest! No cóż, dużo się dzieje w moim życiu teraz, więc rozdziały będą trochę rzadziej, przepraszam :(
Jak wam się podoba?
Czekam na szczere komentarze
buziaki @jdbxsomeone 
 
 

4 komentarze:

  1. ciekawe o co chodzi...
    jak zwykle zajebisty! czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. nie, w takim momencie przerwali im rozmowę, no nie! :c czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurwa w takim momenciee! XD
    Extra . Czekam na nastepny :) xx

    OdpowiedzUsuń